RSS

styczniowe Tatry

15 Sty

Na szybciutko opis wypadu i kilkadziesiąt zdjątek. Kto nie był, niech żałuje 😉

Sobotnie przedpołudnie to podejście od strony Doliny Chochołowskiej. Pogoda nie nastrajała, ale jak się miało okazać z czasem bardzo ładnie się przetarło i świeciło piękne słońce.

Chochołowska

Chochołowska 2

Chochołowska 3

Chochołowska 4

Chochołowska 5

Chochołowska 6

Chochołowska 7

Chochołowska 8

Godzina byczenia się w schronisku, porządne śniadanie, herbata w termos i przed siebie. Podejście było w zasadzie łatwe, szlak przetarty, ale kopny śnieg kilka razy sprawił psikusa przez co zdarzyło się wpaść po uda, albo i głębiej.

Grześ

Grześ 2

Grześ 3

Grześ 4

Grześ 5

Grześ 6

Grześ 7

Grześ 8

Grześ 9

Grześ 11

Grześ 12

Momentami widoczność była naprawdę fajna, a fakt, iż niewiele osób zdecydowało się tego dnia na wędrówkę dodatkowo zachęcał do wejścia. Poza tym w czasie podejścia kilka razy nasłuchiwałem. Wydawało mi się, że ktoś coś mówił, jednak kiedy się zatrzymywałem i zamykałem usta starając się łapać powietrze nosem, nic nie słyszałem. Tylko głuche bicie własnego serca, które rozchodziło się głośnym echem niemal na cały las. Złapałem ze dwa razy powietrze ustami i… cisza wkoło. Znowu oddycham nosem, bicie serca znów rozbrzmiewa. Piękna chwila w tej ciszy. Aż z tego wszystkiego zwolniłem, przecież to nie wyścig…

Podejście z Chochołowskiej na Iwaniacką pamiętam z zeszłej zimy. Tzn teraz pamiętam, wcześniej nie było tak dobrze z moją pamięcią. Szliśmy z N. i kląłem sam na siebie, że nigdy więcej tym szlakiem w zimę. Otóż tym razem wybrałem się nim sam i mniej więcej w połowie podejścia przypomniała mi się historia z zeszłego roku. No bomba. Chciał nie chciał trzeba iść dalej, nie ma co zawracać…

Na przełęcz docieram już po ciemku. Szlak przetarty ale nie ubity. Kopny śnieg kilka razy sprawiał nie małe niespodzianki, musiałem ratować się kijkami, albo chociażby wyciągając się za gałąź… Wpadek kilka było. Jeszcze Ornak, jeszcze powrót na Iwaniacką. Mogłem zdecydowanie lepiej rozegrać to czasowo…

Grześ 13

Iwaniacka

Iwaniacka 2

Iwaniacka 3

Iwaniacka 4

No ale koniec końców w ciemnościach i przy pięknie rozgwieżdżonym niebie udało się bezpiecznie dotrzeć na Hale Ornak. Tam ku mojemu zdziwieniu Dom o Zielonych Progach miał… koncert. Przybyłem jako ostatni tego wieczora, przycupnąłem w kąciku i nie pozostawało nic więcej jak odpłynąć.

W międzyczasie, jako, że koncert był w ramach WOŚP, przeprowadzono kilka licytacji. Kwoty raczej śmieszne, ale wpadały do skarbonek. I tak można było wylicytować

– sopel lodu, który poszedł za 31pln,

– kurs lawinowy z czołówką i kubkiem schroniska, które to rzeczy poszły bodaj za 260pln,

– ponownie kurs lawinowy, okulary, koszulki, gry planszowe a nawet folię bąbelkową

Zainteresowanym napiszę, że z 5 kursów lawinowych, które były licytowane, najtańszy poszedł za… 7pln

Zaraz po DoZP za gitarę złapał Tomek Jarmużewski… A co Wam będę więcej pisał? 🙂

Ornak

Ornak

Mega niespodzianka. Nawet o takiej nie marzyłem. I pomyśleć, że mogłem zostać na Chochołowskiej, albo zawrócić na szlaku… albo zrobić sto innych rzeczy. Widać tak miało być. Po części oficjalnej przyszła pora na nieoficjalną. W skrócie? Zamykamy, idźcie na górę! 😉

Ornak

A z rana? No cóż.. bardzo, ale to bardzo powolne zejście Kościeliską. Chyba ze 4h tak to turlałem się to zatrzymywałem.

kościeliska

kościeliska

powrót

kościeliska

Zakopane… Pyszny obiad u Beaty, zbieramy dziewczyny spod takiego dużeeego pomnika z dużym orłem… 😉 No i chcąc nie chcąc trzeba wracać.

Zakopane

Zakopane 2

Zakopane 3

Na koniec pozdrowienia dla Beaty, która znalazła swój pokój z widokiem na szczęście:

Zakopane 4

oraz dla całego samochodowego składu 🙂 Do zobaczenia na szlaku.

Reklamy
 
 

Tagi: , , , , , , , ,

4 responses to “styczniowe Tatry

  1. Liliana Arkuszewska

    15 stycznia 2013 at 21:34

    Jak zawsze u ciebie cieszę się, że cię nosi. Piękne fotki Łukaszu. Tak, zimę lubię tylko na fotografiach. Piękne są te nasze polski góry. Ale ja grzeję się w słońcu i pozdrawiam serdecznie z gorącego Cancun.
    Liliana
    http://owocdecyzji.com/

     
  2. Kinga

    17 stycznia 2013 at 15:14

    Przyznaję się, nie byłam i żałuję 🙂
    Piękne zdjęcia, jak widać matka natura nie potrzebuje photoshopa aby zachwycać swoim wyglądem każdego dnia i o każdej porze

     
    • T.

      17 stycznia 2013 at 20:26

      Dziękuję Lilu.
      Kucze powygrzewałbym gnaty w Meksyku, trochę jak Ty… 🙂

      Kinga – nic straconego, zapraszam następnym razem… 😉

       
  3. karolina

    20 stycznia 2013 at 23:22

    Byłam ciekawa tej relacji, a teraz widzę, że jest niepełna, ani słowa o skrzypku? Jak mogłeś go pominąć 😉

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: