RSS

major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”

08 Lu

Na początek filmik znaleziony na YT:

Pomysł na wpis miałem zgoła odmienny. Jednakże z uwagi na dzisiejszą rocznicę, postanowiłem nieco przybliżyć niektórym jednego z wyklętych.

Dlaczego…?

Od jakiegoś czasu zauważam, że tematy światopoglądowe, polityczne i pochodne poruszane przeze mnie, schodzą się do jednego. Historii. Słabej znajomości (bądź w młodszych rocznikach kompletnej jej braku!) historii. Nie chcę tutaj pisać oczywiście o wojnach peloponeskich, punickich czy francuskiej rewolucji.
Chciałbym przedstawić tą naszą, zapomnianą historię. I to najprościej jak można. Problemem jest oczywiście fakt, że prosto nie można! Ale dla osób, które przez lata komuny aż do dzisiaj karmione były papką o bandach UPA na ziemiach polskich, albo dla młodszych, którym nie miał kto przekazać wiedzy o żołnierzach wyklętych może będzie to jakiś bodziec do dalszych poszukiwań (?) Z pewnością samodzielne poszerzenie przez kogoś wiedzy o innych wyklętych, byłoby to moim osobistym sukcesem. Może sukcesem, to zbyt wielkie słowo. Z całą pewnością bardzo by mnie to ucieszyło.

Zacząć wypadałoby od tego, że wojna wcale nie skończyła się w maju 1945 roku jak tego nas uczono w szkołach. W Polsce miejsce jednego zaborcy zajął drugi i niewiele się zmieniło. W dalszym ciągu ludzie byli wywożeni w środku nocy ze swoich domów, w dalszym ciągu miały miejsce łapanki i egzekucje. O tym niestety się nie mówi, a tak właśnie wyglądały narodziny PRL.

W lasach pozostawało wielu żołnierzy tzw pierwszej konspiracji – wymierzonej przeciw niemieckiemu okupantowi. Kiedy ramie w ramie walczyli z Sowietami, wypierając Niemców z terenów Polski, najczęściej kończyli aresztowani albo z kulą w głowie. Sowiety stawiały im zarzuty przynależności do faszystowskiej AK, kontaktów z zachodnimi imperialistami, współpracy z anglosaskim wywiadem. Druga część z nich po wypędzeniu Niemców, nie oddając się w ręce Sowietów, najzwyczajniej rozeszła się do domów, wierząc w zapewnienia Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego czy późniejszego Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. Trzecią grupę partyzantów, którzy ani myśleli składać broni przed Sowietami byli właśnie późniejsi żołnierze wyklęci. Pozostali oni wierni przysiędze, którą składali w wojsku przed wybuchem wojny w 39 roku, albo tej, którą składali już w lesie. I ginęli. Ginęli z bronią w ręku walcząc za (dzisiaj ‚autorytety’ nazywają to przegraną sprawę) Polskę. Polskę rządzoną przez Polaków, nie przez Sowietów.

Brzmi jak bajka, nie? O zgrozo, bajką nie jest. Chciałbym w tym miejscu przedstawić Wam (oczywiście tym, którzy nie znają), albo też przypomnieć mjr Łupaszkę:

„… Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich […] My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości.”

Jako dowódca mjr Łupaszko dał się poznać z dobrej strony już we wrześniu 39. Późniejsza nieudana próba przedarcia się na Rumunię, wstąpienie do ZWZ działalność konspiracyjna w AK. Po ‚wyzwoleniu’ Polski przez czerwonoarmistów, nie składa broni. Szczuty przez Sowietów walczy z UB, MO, LWP, PPR. Całego życiorysu oczywiście nie będę przytaczał, wystarczy poszperać w internecie, aby dowiedzieć się czegoś więcej. Otóż konspiracyjna działalność Łupaszki (tutaj mamy już drugą konspirację – walkę przeciw Moskalom) kończy się w 1948r kiedy aresztowany przez UB zostaje przewieziony do Warszawy.

„Łupaszkę” bronił adwokat z urzędu Edward Rettinger. Szendzielarz zeznawał w drugim i trzecim dniu rozprawy, która zakończyła się 2 listopada. Spośród postanowionych mu zarzutów przyznał się, że był członkiem nielegalnej organizacji, prowadził walki z partyzantami sowieckimi i że uważał Sowietów za stronę atakującą oraz potwierdził, że jego brygady atakowały funkcjonariuszy UBP, NKWD, PPR i MO, zaznaczając przy tym, że wykonywał rozkazy przełożonych. Zaprzeczył współpracy z Niemcami. Przyznanie się do tych zarzutów wystarczyło do skazania jego i pozostałych na karę śmierci. Jedynie kobiety dostały łagodniejsze wyroki. Do czasu wykonania wyroku „Łupaszko” nie skorzystał z prawa łaski i nadal przebywał w karcerze na Rakowieckiej. Wyrok na „Łupaszce” – de iure kilkanaście wyroków, po jednym za każdy zarzut – wykonano 8 lutego 1951 roku o 20.15, strzałem w tył głowy. Ciało wywieziono na cmentarz komunalny na Powązkach i tam pogrzebano. Nie jest znane miejsce pochowania majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

Na koniec słowa Stanisława Krupy, który przez pewien czas siedział razem z nim w celi. Uniknął śmierci i po wyjściu z więzienia opisał swoje przeżycia. Tak przedstawił Szendzielarza: „Była taka tradycja, uświęcona reguła, że współtowarzysze celi pomagali jak mogli temu, kto akurat przechodził ostrą fazę śledztwa. (…) Mnie w drugiej fazie śledztwa, a szczególnie w końcówce, kiedy znajdowałem się u kresu sił, pomocą służył major Zygmunt Szendzielarz. W owym czasie nie wiedziałem jeszcze, że było to przesławny „Łupaszko”, dla jednych „brawurowy partyzant”, dla innych „krwawy bandyta”. Dla mnie był on przede wszystkim towarzyszem niedoli, który samorzutnie, bez obawy, że narazi się strażnikom, pomagał temu, co znajdował się w trudnej sytuacji. (…) Był to niewątpliwie nietuzinkowy człowiek

Nie nam oceniać. Nam pamiętać. I pamiętajmy, bo to nasz obowiązek. Wojna nie zakończyła się w 1945. Ludzi ginęli jeszcze wiele, wiele lat później.
Pamiętajmy, ażeby za ładnych kilka lat ktoś mógł przekazać tą pamięć kolejnym pokoleniom.

W kolejną rocznicę śmierci, ku pamięci jednego z wyklętych!

I gwoli ścisłości. Prowadziłem ostatnio pewną dysputę na temat przysięgi wojskowej składanej w II RP. Obiecałem sprawdzić, sprawdziłem i wklejam poniżej pełną (tak mnie się wydaje) treść:

„Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, w Trójcy Świętej Jedynemu być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej, chorągwi wojskowych nigdy nie odstąpić, stać na straży konstytucji i honoru żołnierza polskiego, prawu i Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej być uległym, rozkazy dowódców i przełożonych wiernie wykonywać, tajemnic wojskowych strzec, za sprawę Ojczyzny mej walczyć do ostatniego tchu w piersiach i w ogóle tak postępować, aby mógł żyć i umierać jak prawy żołnierz polski. Tak mi dopomóż Bóg i święta Syna jego męka. Amen.”

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 lutego 2013 w Wileńszczyzna

 

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: