RSS

Wiosenne Góry Świętokrzyskie

26 Mar

W pierwszy weekend wiosny przypada mały wypad w Góry Świętokrzyskie. Mały, ale jak ma się okazać, całkiem udany. Wyruszamy zatem wraz z B ciemną nocą na południe Polski…

 

nocna temperatura

 

Temperatura nieco nas przeraża, ale uznajemy, że nie jest najgorzej. Najzimniejszą część dnia jakim jest wschód słońca spędzimy w aucie, więc nie powinno być większych problemów. Później będzie już tylko cieplej, a jeżeli nie… no to pozostanie nam liczyć na słońce, które rzuci nieco ciepłych promieni. Wszak pogoda zapowiada się wyborna – zero zachmurzenia i bez wiatru…
Traf chciał, że wschód słońca zastaje nas w Iłży. Akurat w najzimniejszą część dnia, o której przed chwileczką pisałem, decydujemy się wejść na tamtejszą basztę.

 

Wschód słońca w Iłży

Wschód słońca w Iłży 2

Baszta w iłży oświetlana pierwszymi promieniami sobotniego słońca

 

Może jakoś strasznie nie marzniemy, ale jest faktycznie zimno. Z miejsca czapki i rękawiczki idą w ruch zaraz po wyjściu z samochodu. Powrót z tego 15 minutowego spaceru kończymy zbiegając na parking i szybko odkręcając ogrzewanie. No szykuje się ciekawy dzień…

Jeszcze po trasie krótki postój w Opatowie. Również mały spacer przez bramę Warszawską na rynek i pod ratusz, ale temperatura jakoś nie zachęca do zbyt długiego pozostania w jednym miejscu.

 

Opatów Ratusz Miejski

 

Pobyt udokumentowany zdjęciami, znów zmarznięci jedziemy dalej do celu naszej dzisiejszej samochodowej podróży.
Kiedy docieramy na początek szlaku, do miejscowości Gołoszyce, termometr w skodzianie wskazuje -14 stopni. Wyobraźcie sobie proszę, jak ciężko po nocy za fajerą w ciepłym aucie wyjść na taki ziąb.

 

Gołoszyce, start imprezy

 

Kiedy przebieramy się w szczerym polu i szykujemy do wyjścia na szlak, różne często trafne spostrzeżenia przychodzą człowiekowi do głowy. Na ten przykład pytanie: „co ja tutaj właściwie robię w sobotę o godzinie 7 rano przy temperaturze sięgającej -15 stopni i wietrze, którego podobno miało nie być?”, albo kolejne: „powinienem w tej chwili, przy sobocie, przekręcać się na drugi bok”.
No, ale pamiętając, że nie można marudzić (bo jest zakaz) ruszamy szlakiem w stronę Św. Katarzyny. Na otwartej przestrzeni jest wietrznie, jest zimno, szlak jest nie przetarty i nic nie wskazuje na to, aby ktokolwiek przez ostatni tydzień się tędy poruszał…

Zaraz po wejściu na szlak trafiamy na cmentarz z okresu pierwszej wojny światowej. Swoje lata oczywiście ma, a o tym kto został na nim pochowany przypomina marmurowa tablica. Natura śniegiem uzupełniła kadry, otulając nieco samotne drewniane krzyże.

 

cmentarz żołnierzy z czasów pierwszej wojny światowej - Gołoszyce

cmentarz żołnierzy z czasów pierwszej wojny światowej - Gołoszyce

 

Wzdłuż linii lasu, skrajem zimowego pola posuwamy się naprzód. Wiatr przypomina o niskiej temperaturze. Rzęsy zamarzają i bardzo chętnie schronilibyśmy się gdzieś głębiej w tymże lesie… Po chwili jak na życzenie szlak skręca i już nie czujemy aż tak przejmującego wiatru. Człapiemy słabo oznakowanym czerwonym przed siebie. Może ze dwa razy natrafiliśmy na ślady jakiegoś leśniczego i to wszystko. Generalnie, nie spotkaliśmy żywego ducha.

 

Rezerwat przyrody Małe Gołoborze

B na szlaku

 

U podejścia na Szczytniak natrafiamy na zawalony maszt z biało czerwoną flagą. Maszt ów wykonany został dosyć prowizorycznie i niestety złamany został przez jeden z silniejszych podmuchów wiatru. Szast prast, ogarnięcie tematu i już maszcik stoi jak nowy. Wbity w ziemie, zaczepiony o pobliskie gałęzie. Zadowoleni z siebie stwierdziliśmy, że zrobiliśmy na tyle dobrego, aby uczcić to krótką przerwą na drugie śniadanie…

 

Szczytniak - złamany maszt z flagą

Szczytniak - złamany maszt z flagą 2

Szczytniak -  maszt z flagą

 

Kawa z termosu zamarza rozlana na pelerynie. Ser topiony twardy jak kamień. Nie posiedzimy tutaj zbyt długo. Ruszając dalej przegapiamy oznaczenie szlaku i robimy… koło. W zasadzie to kwadrat, ponieważ posuwamy się szlakiem w przeciwną stronę i wracamy przez szczyt do… masztu, który naprawialiśmy 😀

 

Szczytniak - szczyt

Szczytniak - szczyt 2

 

Dalej ze Szczytniaka kierujemy się na Jeleniowską górę, cały czas poruszając się zasypanym szlakiem prowadzącym przez las. Drugi szczyt na naszym dzisiejszym rozkładzie zdobywamy z małymi przerwami przy podejściu. Nieoznakowany szczyt mijamy jak gdyby nigdy nic, i dopiero przy bardziej pochyłym zejściu orientujemy się… że to już. Pora na kolejną przerwę i zaspokojenie pragnienia.

 

odrobinę lodu?

przerwa

 

Jesteśmy na połowie dystansu. Kiedy dochodzimy do wojewódzkiej szosy stawiamy sobie pytanie, czy idziemy cały założony na dzisiaj odcinek – 40km i lądujemy w Św. Krzyżu o 18-19, czy odpuszczamy po 20km i idziemy dalej na Nową Słupie? Ostatecznie wybieramy drugą opcję i po kolejnych 5km lądujemy u celu.

 

zawiany, zasypany szlak

na szlaku

na szlaku 2

na szlaku 3

 

W Nowej Słupi poznajemy Karolinę i Grześka. Chyba nieco inaczej sobie nas wyobrażali, bo przez tłumy na chodnikach Słupi ledwie się rozpoznaliśmy. Razem uderzamy na Św. Krzyż, który to jest drugim co do wysokości szczytem świętokrzyskich. Zostaje jeszcze Łysica, ale to już nie na dzisiaj. Dzisiaj, po 30 kilometrach nieprzetartych szlaków, padamy.

 

Św. Krzyż

Św. Krzyż 2

 

Na szczęście po zejściu do Nowej Słupi Karolina z Grzegorzem podrzucają nas do naszego auta (wcale się nie bałem jechać z kobietą, nawet na wstecznym na rondzie 😉 ) i dalej na 2 samochody jedziemy do… Sandomierza. Miały być Kielce, wyszedł Sandomierz, o takie to planowanie wyszło… Dobry placek na kolację, zimny grzaniec poprawiony ciepłym i pora zatopić się w objęciach Morfeusza.

Nowy dzień przynosi nowe atrakcje. Zwiedzanie Sandomierza w palmową niedzielę serwuje nam Grzesiek. Przez opatowską bramę, tereny zalewowe, tereny Ojca Mateusza za którego konfidencką naturę niektórzy przepraszają, aż po igielne ucho i fragmenty sandomierskich murów.

 

Widok z Bramy Opatowskiej

opatowska brama

sandomierskie palmy

igielne ucho

sandomierskie wąwozy

sandomierskie wąwozy 2

 

Na koniec czeka nas obiad, dobra kawa i pyszne ciasto. Bardzo dziękujemy Karolinie i Grześkowi za miły weekend. Mam nadzieję, że również trochę odpoczęliście od Kielc?

 

Reklamy
 

Tagi: , , , , , , , , , ,

2 responses to “Wiosenne Góry Świętokrzyskie

  1. Karolina i Grzesiek :)

    2 kwietnia 2013 at 23:14

    Gdyby nie Wy rutyna by nas zjadła, Cieszymy się, że wyjazd udany mimo temperatury, śniegu, wiatru, i przejażdżki zamiast wesołego miasteczka:).
    Z naładowanymi akumulatorami pozdrawiamy i oczywiście zapraszamy po więcej:)

     
  2. Daniel

    1 marca 2015 at 15:06

    Odgrzewam kotleta.. Ale najwyższe szczyty Świętokrzyskich to Łysica 612, Agata 608 i dopiero Święty Krzyż 594. Trasa jaką pokonaliście fajna, jestem lokalsem i dość często tam bywam 🙂

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: