RSS

Balaklawa, czyli krymski złoty środek

24 Maj

Dlaczego złoty środek zapytacie? A no dlatego, że mamy morze i góry, które spotykają się w jednym miejscu. Mnie tam więcej do szczęścia nie potrzeba…

zbieranie namiotu...

i już gotowe... Dochodzę do perfekcji ;-)
Po nocy w górach pora się zwijać i wrócić do cywilizacji. W portfelu 2,5uah na marszrutkę, ot i cały mój dobytek. Dojeżdżam jakoś do Balaklawy, gdzie wypada przyatakować jakiś sklep i zrobić małe zakupy. Następnie ciągnie mnie w stronę ruin górujących nad miastem. Podejście nawet z moim mandżurem nie zajmuje jakoś specjalnie zbyt dużo czasu, a widok z ruin na morze jest warty tegoż wysiłku.
Górująca nad miastem forteca (genuańska?) , wybudowana, aby strzec wejścia do portu w Balaklawie, została doszczętnie zniszczona. Zostały ruiny baszty (które próbuje się teraz odrestaurować) oraz kawałki murów obronnych. Ot i wszystko. Jednak widok na port i na miasto jest z tego miejsca imponujący.

Ruiny w Balaklawie 1

Ruiny w Balaklawie 2

Ruiny w Balaklawie 3

Ruiny w Balaklawie 4

Ruiny w Balaklawie 5

Ruiny w Balaklawie 6

Ruiny w Balaklawie 7

Ruiny w Balaklawie 8

Ruiny w Balaklawie 9

Ruiny w Balaklawie 10

W zasadzie w tym momencie powinienem już kończyć opis, bo i w samej Balaklawie, poza spokojnym, leniwym ukraińskim życiem z piwem w ręku, to niewiele się dzieje. Są niby udostępnione do zwiedzania radzieckie konstrukcje z czasów zimnej wojny, ale mnie to jednak za szczególnie nie kręci. Jednak przy schodzeniu z ruin do miasta usłyszałem nasz język ojczysty, więc oczywiście nie omieszkałem podbić i się przywitać. Okazało się, że Ania z mężem J. są w Sewastopolu na dłużej, bo na 3 miesiące. Pomyślałem, cóż, bogatym wszystko wolno 😉 Ale od słowa do słowa i zamiast na marszrutkę powędrowaliśmy ‚na piwo do knajpy pod drzewem’. Nie ogarniałem tematu na samym początku, ale okazało się, że lądujemy pod jednym z większych drzew w okolicy z zakupionym w sklepie piwem. Ot i cały nasz lokal 🙂

pod drzewkiem

Od słowa do słowa tak nam się fajne przegadało ze dwie godziny, po czym J. z małżonką zaproponowali abym został u nich na noc. „Mamy duże mieszkanie, dwóch pokoi i tak nie używamy. Wykąpiesz się, przepierzesz sobie…” Kiedy mnie tak kusili w mojej głowie kołatała się myśl: „baterie, baterie…” Tak i na ową propozycję przystałem, czyli… wracam do Sewastopola 🙂

Na miejscu okazało się jakie to Ania z J. mają w domu luksusy. Ciepła woda, która jednak potrafi umilić kąpiel. Lustro, o którego istnieniu już zapomniałem, a dzięki któremu zobaczyłem, jak bardzo mnie spiekło słońce… Do tego ogromna chawira, 2 litrowe beczułki piwa u J. no i pyszny bigos, którym przyjęła mnie Ania. Przyszło nam rozmawiać o historii, o Krymie, o Symferopolu, Sewastopolu i wreszcie o krymskich górach… poszliśmy spać grubo po godzinie 24.

w gościnie u rodaków - Sewastopol
Naprawdę każdemu życzę spotkania na swej drodze tak wspaniałych ludzi, jakich ja poznałem w Balaklawie. Aniu i J. z tego miejsca bardzo serdecznie Was pozdrawiam i dziękuję za dach nad głową!

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24 Maj 2013 w Podróż, Ukraina

 

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: