RSS

Borjomi National Park – Route 1 part 2 :-)

19 Czer

Wstajemy około dziewiątej, szybkie śniadanie i pora ruszać przed siebie. Dzisiaj w planie 18 kilometrowy odcinek, który będzie nas wiódł przez trawiaste szczyty regionu na wysokości ponad dwóch tysięcy metrów nad poziomem morza.

Po około 400 metrowym podejściu znajdujemy się pod pierwszym ze szczytów. Pogoda nijak nie przypomina wczorajszej i jak okiem sięgnąć, aż po horyzont, rozciąga się błękitne niebo. Zatem po dosyć stromym podejściu jest wspaniała chwila, żeby odsapnąć i nieco popodziwiać widoki…

 Borjomi National Park – Route 1 (1)

 Borjomi National Park – Route 1 (2)

 Borjomi National Park – Route 1 (3)

 Borjomi National Park – Route 1 (4)

 Borjomi National Park – Route 1 (5)

 Borjomi National Park – Route 1 (6)

 Borjomi National Park – Route 1 (7)

 Borjomi National Park – Route 1 (8)

Około godziny 12 przygotowujemy się do zejścia i tutaj zaczynają się nasze przygody. Jonas idzie pierwszy swoim tempem, ja czekam na zostającą w tyle Pauline. Zatem zupełnie niepotrzebnie rozdzielamy się w bardzo nieprzemyślany sposób. Podczas zejścia droga jest bardzo błotnista, przez co brodzimy po piszczele w gliniastej mazi. Oczywiście jak to zazwyczaj w takich wypadkach bywa może się okazać, że ktoś pomimo zapewnień i atestów producenta ma jednak przemakalne buty. Tym razem padło na Pauline, więc brodzi, ślizgając się we wspomnianej wcześniej glinie.
Postoje stają się niestety coraz częstsze. Na dłuższy, bo około półtoragodzinny, przychodzi pora przy spotkaniu z pasterzami. Pędzą oni swoje stada na trawiaste szczyty parku, aby tam prowadzić wypas przez cieplejsze miesiące. Od słowa do słowa zostajemy zaproszeni na posiłek przez ojca z synem. Jegomość około 40, syn może 10 letni, jako ostatni zamykali ten niecodzienny dla nas pochód. Zsiadają z koni, szybki materiał imitujący obrus rozłożony na ziemi, i podano do stołu. Cóż takiego mamy? A pieczonego kurczaczka mamy. Rarytas można rzec w górach. Do tego serek własnej roboty mamy. Pomidorki, ogóreczki i tyle chleba, ile tylko damy radę przejeść. Aż dziw bierze, że spotkaliśmy tych ludzi akurat w momencie, kiedy zaczynaliśmy się na poważnie zastanawiać jak podzielimy pozostałą nam na tą chwilę żywność. No ale słuchajcie, nie ma co się rozpisywać. W Gruzji jestem, a w Gruzji przy spotkaniu trzeba się napić. Najlepiej czaczy. A jak już pijemy czacze, to trzeba przy tym wznosić toasty… Zatem za spotkanie. Potem za religie i chrześcijan, następnie za rodziny, za los, że nas ze sobą spotkał, za mamy, że nas wychowały, za nowy dzień dany od Boga, za rodziny, które są najważniejsze na świecie, wreszcie za nasze zdrowie, aby nam sprzyjało… Gruzin odpadł 😀
Cóż, syn postanawia pozbierać tatę, i ogarnąć do toreb przywiązanych przy siodłach pozostałą jeszcze żywność. W międzyczasie drugi z pasterzy wraca po kolegów i… no cóż, zmienia nam się Gruzin do picia. Ale widzę po minie Pauline, że już wystarczy, więc grzecznie dziękujemy i powoli się zbieramy. W tym momencie powstaje harmider, bo oto trzech kolejnych pasterzy prowadzi swoje bydło w góry. Cóż za spotkanie! Zatem za spotkanie, za chrześcijan, za los… Mamo!

Spotkanie  kaukazkimi góralami

Cóż, trzeba być skutecznym w działaniu. Dziękujemy i wstajemy, na co spóźniony góral oferuje swoją pomoc i konia do jazdy wierzchem.

bródzia na pożegnanie

Kucze, koniostop? No w zasadzie w górach, to czemu nie? Bierzemy! 😉 I tutaj właśnie pojawiają się największe tego dnia komplikacje…

 Borjomi National Park – Route 1 (11)

 Borjomi National Park – Route 1 panorama

Reklamy
 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu 19 czerwca 2013 w Gruzja, Podróż

 

Tagi: , , , , , ,

3 responses to “Borjomi National Park – Route 1 part 2 :-)

  1. Liliana Arkuszewska

    21 czerwca 2013 at 00:44

    Hey, czyste niebo to dobry znak, w nocy będzie pełno gwiazd – super widok gwarantowany. Fotki też nastrajają, wszystkie na łonie natury. Nawet tęczę widziałam!… jak wiesz, ZAWSZE jej wyptruję.
    Uściski

     
  2. nufka

    21 czerwca 2013 at 08:16

    Patologia, upili dziecku tatusia no i jeszcze jazda koniem po pijaku oj staczasz się.

     
    • T.

      21 czerwca 2013 at 15:39

      Nie znajdziesz żadnej osoby będącej w posiadaniu zdjęć potwierdzających Twoją tezę 😛
      Nufka, mówię że ja Tobie… dzieje się tutaj.

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: