RSS

Telavi

27 Czer

W swoim zabieganiu i dziesiątkach pomysłów na godzinę jakoś zapomniałem kiedy ostatni raz coś wrzucałem. To nie z lenistwa, tylko kiedy 35 stopni za oknem, to bardzo średnio chce się spędzać czas przed komputerem…

Z Tbilisi do Telavi ruszamy już tylko we trójkę. Pauline, ja i poznany przez nas w hostelu Pers – Masud. Jonas nas opuszcza, żeby samotnie porozbijać się w rejonie Kazbegi. Moim skromnym zdaniem robi duży błąd, bo nie jest zupełnie do pieszej wędrówki przygotowany. Same chęci nie wystarczą, jeżeli nie ma dobrego sprzętu. Zresztą nie omieszkałem o moich wątpliwościach poinformować Jonasa, tej jednak zbył mnie milczeniem. Cóż, każdy panem swojego losu.
Tak więc z Tbilisi do Telavi jak już napisałem ruszamy we trójkę. Po jednej przesiadce w metrze i przejechaniu kilku stacji, wysiadamy we wskazanym nam wcześniej miejscu. Od razu oblega nas tłum proponując transport, przejazd, taxi czy co tam jeszcze. Bierzemy taxi za 9lari od głowy i turlamy się przez ponad dwie godziny krętymi, górskimi drogami Gruzji…
Telavi to malutka i urocza mieścina, jeszcze nie zrażona wszechobecną na zachodzie komercją (podobnie jak całą Gruzja z wyjątkiem Batumi). Piękne murowane domy z drewnianymi balkonami, dodatkowo podświetlane nocą, tworzą bardzo urokliwy klimacik. Znajdujemy małą knajpkę, z poznaną parą zaraz idziemy coś zjeść. Za cały posiłek 50lari, po 10 na głowę. Jak na Gruzińskie warunki nawet sporo, zważywszy, że za podobne porcje nawet w stolicy płaciliśmy mniej. Nic to, zbiednieć nie zbiednieje a i tak ledwo co mogę się ruszać.

Telavi
Nocleg w jedynym dostępnym domu gościnnym w okolicy. Bardzo czysto, piękny ogród, zadbane całe obejście. Cały czas jednak odnosiliśmy wrażenie, że jesteśmy jakimiś gośćmi drugiej kategorii. Nic to, dwie noce jak znalazł na zbolałe kości a widok zza okna na piękne, zamglone szczyty rekompensował wszystko…
Co do samego miasteczka, to niewiele tutaj opiszę. Jest oczywiście zamek (których mnóstwo w całej Gruzji), ale na terenie zamku jest obecnie wybudowana szkoła, a w ogóle to jest zamknięty, bo ma właśnie miejsce jakaś renowacja. Jest też pałac, który warto zobaczyć, ale również i w tym przypadku musieliśmy odbić się od drzwi, ponieważ z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu okazał się zamknięty. No i trzecia, ważniejsza chyba od zamku i pałacu rzecz – winiarnie. Produkujące wino na własne potrzeby, albo zakontraktowane przez kilka restauracji (najczęściej z Tbilisi). Cóż, łapiemy się na darmowe zwiedzanie, więc kilka technik produkcji wina czy czaczy dane nam było zobaczyć. Kiedy przychodzi pora na degustacje to pozostawiamy ją Pauline… A niech kosztuje za wszystkich.
Po drugim noclegu z samego rana opuszczamy Telavi. Przychodzi też pora na pożegnanie. Pauline z Masudem jadą na północ, mnie przychodzi samemu wracać do Tbilisi. Jeszcze dzisiejszego wieczoru ruszam dalej na południe w stronę granicy z Armenią…

Reklamy
 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 27 czerwca 2013 w Gruzja, Podróż

 

Tagi: , ,

2 responses to “Telavi

  1. Marek

    3 września 2013 at 07:07

    No to faktycznie dowody na niekomercyjnosc tej dziury (Telavi) w odroznieniu od Batumi…. Moim zdaniem cala Gruzja jest rownie komercyjna jak inne kraje, co kazdy moze na miejscu szybko zauwazyc. Nie wiem, dlaczego Gruzja ma tak dobry PR, ze nawet oczywiste dowody komercji (ze nie wspomne o innych cechach) pozostaja nieskomentowane. Nie wypada napisac, ze czarne jest czarne? Toz to chyba autocenzura bylaby?

     
  2. Kingston Crawford

    18 grudnia 2013 at 23:46

    There are actually loads of particulars like that to take into consideration.
    That may be a nice level to carry up. I provide the thoughts above as common
    inspiration however clearly there are questions just like the one you
    convey up where crucial thing will probably
    be working in honest good faith. I don?t know if finest practices have emerged around things like that,
    but I am certain that your job is clearly identified as a fair
    game. Each boys and girls feel the impression of just a second’s pleasure, for the rest of their lives.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: