RSS

Erewań/Yerevan

30 Czer

Do Erewania dotaczam się zdezelowaną marszrutką po zaledwie niecałych pięciu godzinach jazdy. Stolica Armenii wita mnie słońcem i temperaturą dużo wyższą niż ta w Gruzji. Uff, gorąco bardzo. Znajduje cień i łapie za telefon. Rozmowa, po chwili druga i poprzez rekomendację E.B. (z tego miejsca bardzo serdecznie pozdrawiam) po chwili poznaję Hamleta.
Od pierwszej chwili zostaję przyjęty bardzo ciepło i z miejsca zaproszony do domu. Chłodny kefir po drodze smakuje wybornie, a za chwile przychodzi czas na wczesną kolację.
kolacja w Erewaniu
W międzyczasie dzięki Ani, która przeszukała chyba pół armeńskiego internetu, udaje się znaleźć nocleg na moją kieszeń. Malina, wszystko nadzwyczaj dobrze się układa. Po kolacji i domowym owocowym deserze przychodzi pora na wieczorne zwiedzanie miasta. Hamlet z synem Dawidem już wszystko zaplanowali i zorganizowali, także rozbijamy się autkiem po centrum Erewania podziwiając oświetlone budynki na Placu Republiki, fontanny, które robią duże wrażenie i ogólny ład i porządek.

Plac Republiki - Erewań

Podróż oczywiście robi swoje, więc około północy zmęczony ląduje w goscinicy. Jeszcze na odchodne dostaję siatkę moreli, które od tej chili będą mi nieustannie towarzyszyć w mojej podróży po Armenii. W kumulacji z podwózką do goscinicy i morelami dostaję też armeńską kartę do mojego telefonu i z samego rana, jak tylko wstanę mam dzwonić. Zatem wieczorny prysznic i już mnie nie ma…

Reklamy
 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 30 czerwca 2013 w Armenia

 

Tagi: , , , ,

5 responses to “Erewań/Yerevan

  1. Liliana Arkuszewska

    30 czerwca 2013 at 20:40

    Armenia świat mi nieznany, czytam Twoje wrażenia wciąż ciekawa gdzie Cię los prowadzi.
    Jakie to wspaniałe spotykać na swoje drodze przyjaznych ludzi, poznawać inne kultury i jedzonko przyprawione i wyglądające inaczej. Na zdjęciach wygląda pycha!
    Super doświadczenia Łukaszu.
    Przyklaskując piątkę sama sięgam po morele. Bardzo je lubię.
    Liliana
    http://owocdecyzji.com/

     
    • T.

      3 Maj 2014 at 09:57

      Lila ja wciąż w rozjazdach, na nadrabianie wpisów na blogu zwykle nie mam siły…
      Jednak dziękuję, że regularnie zaglądasz i kibicujesz moim wyprawom 😉

       
  2. merlin

    2 lipca 2013 at 22:04

    Mam mieszane uczucia czytając, gdzie Cie poniosło, zazdroszczę, podziwiam i strach ogarnia mnie, z drugiej strony tyle ciekawych nowych wrażeń, jestes niesamowity w tym co robisz, szczerze kibicuje i kciuki trzymam 🙂

     
    • T.

      3 Maj 2014 at 09:58

      Kciuki się oczywiście bardzo przydały, ale teraz nosi mnie coraz dalej. Aż się sam zastanawiam do czego mnie te moje podróże doprowadzą… 😉

       
  3. sztala

    4 lipca 2013 at 20:48

    Odwaga to nieodzowny element spełniania marzeń. Potem jest pięknie. Zwykle.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: