RSS

Garni, czyli pogańska świątynia na szczycie

06 Lip

Dzisiaj zabieram Was w podróż do Garni. Celem jest pogańska świątynia (nieco zrekonstruowana), która imponuje swoją wielkością i zdecydowanie lepiej się trzyma niż wybudowany w jej pobliżu monastyr chrześcijański.

Oczywiście na wyprawę ruszam z Hamletem i Gajaną. Poprzez kręte i dziurawe drogi Armenii powoli turlamy się na wschód. Cień na tą część kraju kładzie widoczny z każdego miejsca Ararat ze swoim zaśnieżonym szczytem. Obok niego niczym młodszy brat trwa Mały Ararat. Dwa Armeńskie szczyty, które znalazły się poza granicami kraju…

Ararat i Mały Ararat - widok od strony Armenii

Kiedy docieramy do Garni słońce jest bardzo wysoko. Upalne powietrze zdaje się czekać na jakikolwiek, nawet najmniejszy podmuch wiatru. Niestety nic z tego. Roztapiamy się w drodze na szczyt, gdzie nad kanionem góruje stara pogańska świątynia…

zachłysnąłem się wręcz Armenią i jej górami

pięknymi dolinami i kanionami

resztki chrześcijańskiej świątyni

Świątynia/monastyr Garni

dolina z rzeką Azat

ciągnie w te piękne góry...

pogańska świątynia i chrześcijańskie fundamenty

Kiedy już nie idzie wytrzymać lejącego się z nieba żaru, postanawiamy znaleźć schronienie w jednej z dolin. Fantastyczna knajpka schowana gdzieś w skałach, tuż nad małym górskim strumieniem, kapitalnie działa na wyobraźnię a zapachy… przypominają, że zapomniałem o tym jaki jestem głodny. Na szczęście Hamlet pomyślał i o tym. Ja uderzam w dolinę troszkę pozwiedzać, a kiedy wracam na stół wjeżdżają gotowane i pieczone ryby. Ach, jakież oni mają pyszne smażone ryby. Do tego mnóstwo warzyw, zielenina pierwsza klasa, no i napitek. Niebo w gębie.

górska rzeka przy której w cieniu drzew przyszło nam jeść :-)

skały w dolinie tworzą przepiękne kompozycje

a człowiek przy nich wydaje się być taki mały

jeszcze kilka zdjęć

i zaraz za zakrętem moim oczom ukazuje się...

klasztor, w którym byliśmy jakąś godzinę temu

O tam daleko, hen!

Wracając do cywilizacji odnajduję jeszcze na chwilę piękny kamienny most z XI wieku. Ludzie, gdzie u nas z naszą polską historią i setkami wojen takie zabytki… A tutaj, pośrodku niczego, zapomniany kamienny most na starej jedwabnej armeńskiej drodze. Ech

stary most z XI wieku

i powrót Ładą Nivą, ponieważ jednak byłem za ciężki na osobowe autko ;-)

Na wieczór wracamy do Erewania, gdzie czeka mnie jeszcze solidna kolacja u Gajany. Dzień kończy się dla mnie około godziny 23. Na pożegnanie jeszcze potężna siatka moreli ‚na drogę’ i Hamlet odstawia mnie pod same drzwi goscinicy. Dzień z mnóstwem wrażeń. Tak pomyślałem sobie kładąc się już spać, że jednak chyba jestem pod szczęśliwą gwiazdą urodzony…

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 lipca 2013 w Armenia, Podróż

 

Tagi: , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: