RSS

Grudniowa Wileńszczyzna A.D. 2015…

20 Gru

Grudniowa Wileńszczyzna A.D. 2015…

…czyli jak to wszystko w tym roku wyglądało.

Pomysły na świąteczną akcję pojawiły się jeszcze w połowie sierpnia. Domykana była wtedy akcja wyprawkowa dla naszych szkół na Wileńszczyźnie, niemniej gdzieś tam po głowie już ten grudzień chodził. Po wcześniejszych rozmowach z nauczycielami, w pamięć przede wszystkim wryły się opisy sytuacji, które z rozrzewnieniem w głosie wspominali. Zimowe miesiące i naszą akcję noszącą roboczy kryptonim ‚Herbata’. W każdej szkole słyszeliśmy o dzieciach, których pierwszym pytaniem po dotarciu do szkoły było to o herbatę.
„Proszę Pani, a czy dzisiaj też będzie herbata…?”
Niby nic. Kilka torebek za kilka złotych. Banał. Jak jednak po raz kolejny się okazało, że nawet najmniejsze rzeczy też potrafią przynosić radość. Dlatego postanowiliśmy, że herbata również i w tym roku pojedzie do naszych szkół, ażeby następna zima nie była gorsza od poprzedniej.
Jak zawsze nie mogło też zabraknąć chemii gospodarczej w postaci wszelakich środków do mycia i czyszczenia, oraz artykułów budowlanych, o które prosiła jedna z Dyrekcji.
Sama zbiórka, tak na dobrą sprawę, przebiegała bardzo spokojnie. Dopiero na koniec wszyscy zaczęli się organizować i odzywać. Nauką z akcji poprzednich byliśmy na to przygotowani, i bez większych problemów udało się odebrać, zmagazynować i na koniec spakować wszystko na czas. W piątek, będący dniem wyjazdu, wybraliśmy się jeszcze na małe grupowe zakupy, i bogatsi o trzy wózki rzeczy, przystąpiliśmy do ostatecznego załadunku busa.


Około 1 w nocy, na dwie fury ruszamy z Warszawy. Droga do Augustowa mija bardzo spokojnie. Tutaj czeka nas godzinny postój, w czasie którego czekamy aż dołączą do nas trzecim autem Janusz i Łukasz. W komplecie, już na trzy auta, ruszamy w kierunku Wileńszczyzny. I tutaj pierwsza niespodzianka. Na samej granicy, w Ogrodnikach, auta osobowe zostają przepuszczone, natomiast bus zostaje zatrzymany do kontroli przez litewskich pograniczników. Podstawowe pytania o list przewozowy, jakichś emigrantów i generalnie szukanie dziury w całym. Ponieważ jakieś doświadczenie w przekraczaniu granicy już mamy, a także wiemy jak i co zawczasu przygotować, to udaje się dosyć płynnie, po niecałych 10minutach minąć granicę i ruszyć dalej.
Człowiek uczy się na błędach. Podobno. A zatem przejeżdżamy tylko przez Wilno, nie zatrzymując się na Rossie jak to do tej pory mieliśmy w zwyczaju. Na spokojnie możemy wrócić tutaj w niedzielę, a nie chcemy, jako element wywrotowy, zwracać na siebie uwagi częściej niż to konieczne. Tak więc Wilno zostaje za nami, a my udajemy się 30km dalej, prosto do naszych szkół. Chwilę, którą przychodzi nam zaczekać na Dyrekcję, urozmaicamy sobie, a jakże, piłką kopaną.
Po przyjęciu nas przez Panią Dyrektor i nauczycieli potężnym śniadaniem, i po spiciu pysznej kawy, zabieramy się za rozładunek. Dzięki Wam udało się dostarczyć 60.000 herbat do trzech naszych szkół. Wystarczy ich nie tylko na zimowe miesiące, ale na cały rok 2016. Do herbat oczywiście dołączyliśmy cukier, którego na każdą szkołę wypadło po 40kg i całe mnóstwo, bo po ok 150litrówprzeróżnej chemii gospodarczej na każdą szkołę.


Niektórzy postanowili dołączyć się jedną-dwoma butelkami. Inni, jak Roman, Marta i Bartek, czy kibice Legii Warszawa z Sokołowa Podlaskiego zorganizowali całe kartony z domestosami, mydłami w płynie czy pięciolitrowymi płynami do mycia szyb.

Była również grupa zebrana wokół Tomka W.W. oraz inni, dzięki którym udało się zakupić mnóstwo ręczników oraz papieru do sanitariatów. To od Was były kolejne mydła w płynie, mopy, worki na śmieci. To od Was było kolejne, ponad 20.000 herbat, sól przemysłowa do sypania szkolnych wejść zimą. Od kibiców Legii Warszawa z Nowego Dworu Mazowieckiego otrzymaliśmy szpachle gipsową, 100litrów farb do malowania klas, oraz 200litrów mydła w płynie do dozowników, które zawiezione zostały w poprzednich latach. Za to kibice Legii z województwa lubelskiego postarali się o płyty gipsowe, które dostarczyli w ilości 12 sztuk, kartony płynów do czyszczenia sanitariatów, szyb oraz mopy i wiaderka do nich. Wszystko to z myślą o klasach, które Dyrekcja będzie chciała odświeżać w niedługiej przerwie zimowej.

Wraz z mikołajkowymi słodkimi prezentami od chłopaków z Lubelszczyzny, zostawiamy również dwa godła oraz ozdoby choinkowe i świąteczne przygotowane przez dzieci ze szkoły z południa województwa małopolskiego (wybaczcie, nie wiem czy mogę podać nazwę szkoły czy miejscowość).


W pierwszej szkole zostajemy przyjęci śniadaniem, natomiast lekko po południu, na obiad, zostajemy zaproszeni do polskiego gimnazjum. Dla osób, którym obca jest tematyka naszych szkół na Litwie, wyjaśniam, że szkoły podstawowe mają 10 klas nauczania podstawowego, po których dzieci idą do dwuletniego gimnazjum (szkoły średniej). Po zakończeniu tegoż gimnazjum uczeń przystępuje do egzaminu dojrzałości.
A więc w polskim gimnazjum, dzięki gościnności i uprzejmości Pani Teresy przyjęci zostajemy dwudaniowym obiadem, którego nie mamy już siły przejeść 🙂 Zostawiamy taką samą ilość chemii, papieru i herbat, a osoby, które po raz pierwszy pojechały z nami, mogą skonfrontować historie i opowieści z tymi zasłyszanymi w poprzedniej szkole.

DSC_1065

Wrażenia i przemyślenia oczywiście każdy ma swoje, jednak całe mnóstwo tych historii porusza naprawdę do głębi.

Bez chwili wytchnienia meldujemy się w trzeciej szkole około godziny 14.00. Przyjęci zostajemy przez Panią Janinę kawą i drobnym poczęstunkiem. Za karę, że nie chcemy już nic jeść 🙂 dostajemy wszystkie porcje na wynos z prykazem, aby zjeść je na porządną kolację 🙂
Również w trzeciej szkole zostawiamy chemię gospodarczą, papier i herbatę. W zamian za nasze akcje, dzieci, z pomocą nauczycieli, przygotowały dla nas małe prezenciki. Każdy z nas otrzymał drobiazg, który z pewnością pozwoli nie raz wrócić pamięcią do szkół, nauczycieli i sytuacji w jakiej żyć muszą nasi rodacy na Wileńszczyźnie.

20151205_144942

Z odwiedzinami w ostatniej, trzeciej szkole

 

Sobotni wieczór mija nam bardzo spokojnie. W niedzielę, nasz busik z samego rana rusza do Polski. Przed chłopakami blisko 800km trasy, a w poniedziałek trzeba jednak stawić się z samego rana w pracy. Gorąca kawa w termos i pożegnanie z Wileńszczyzną dla jednych, a kolejne wizyty u rodzin dla pozostałych.
Z uwagi na to, że troje z nas jeszcze nigdy nie miało możliwości zetknąć się z realiami w jakich żyją Polacy na Litwie, postanowiliśmy odwiedzić ze świąteczną paczką Pana Kazimierza z rodziną. Tutaj zawarliśmy dżentelmeńską umowę z Panem Kazimierzem, że wszystko co nam opowie, co usłyszymy, zostanie między nami. Dlatego też w internetowym opisie wyjazdu nie znajdzie się dokładniejsza relacja z tego spotkania. Niemniej, kiedy spiliśmy pyszną kawę i wyszliśmy do samochodów, wszystkich tłamsiła dziwna niemoc. O tych odwiedzinach porozmawialiśmy tak naprawdę dopiero popołudniem, w Wilnie, kiedy wszyscy poukładali sobie w głowach czego tak naprawdę byli świadkami.
Ponieważ dwoje z trojga dzieci Pana Kazimierza jest harcerzami, w ramach prezentu od Mikołaja znalazłem u siebie w aucie torby na wyposażenie jeszcze z czasów PRL. Miały być rozdysponowane przez WMP wileńskim harcerzom na obozy, ale tak jakoś od słowa do słowa… Do Wilna pojechały o dwie torby mniej. Mam nadzieje, że nikt nie będzie miał mi za złe takiej a nie innej decyzji. Kiedy przyniosłem owe torby Panu Kazimierzowi z propozycją, że to może dla dzieci byłby prezent, na zbiórki albo na obóz jakiś na wiosnę, ten złapał torby i dał dzieciom kwitując: „Macie, prezent z Korony. Torby będziecie mieli, na granaty”. I w takiej właśnie chwili oddałbym im wszystko, tak jak stałem. Za to wychowanie i za ich upór. Za to, że trwają. Pomimo, że Korona zdała się już o nich zapomnieć.

Jeszcze jedna paczuszka świąteczna, dostarczona za naszym pośrednictwem, od Muranowskich Legii Fanów dla rodziny, którą przyjęli pod swoją opiekę. A w niej produkty, o które prosiła mama. Dla małej Sylwii i dla jej nowo narodzonego braciszka 🙂

I przychodzi nam się żegnać ze wszystkimi. Na godzinę 11.00 meldujemy się w Wilnie, na Rossie u Marszałka.

20151206_115435

A przed południem, po wizycie w Ostrej Bramie, przechwytuje nas Rajmund, którego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam, i po zrzuceniu przywiezionych dla WMP gratów funduje nam spacer po Wilnie. Spacer kończy się obiadem i kawą w siedzibie WMP, gdzie na rozmowach i wymianie poglądów zastaje nas wieczór. I niestety pora się zbierać, jeszcze 500km drogi powrotnej i w nocy zameldujemy się w domach…

Gry i zeszyty dla WMP
Gry i zeszyty dla WMP 2

Podziękowania kieruję do:
Kibiców Legii Warszawa z warszawskiej Woli, Białołęki, Pragi Północ i Południe, Śródmieścia, Ursynowa, Wilanowa, Ochoty, fan klubów Nowy Dwór Mazowiecki, Piaseczno, Sokołów Podlaski, Pruszków, Piastów. Dla osób zebranych wokół Tomka W.W. których imion nawet nie znam. Liczę na to, że T przekaże moje podziękowania Wam wszystkim. Dziękuję Romanowi, Marcie i Bartkowi. Dzikowi. Za herbatę Waldkowi, Michałowi a przez niego Magdzie i Wojtkowi z warszawskiego Bemowa. Skoro jesteśmy przy Bemowie, to Mikołajowi i Inie. Żyle i Sosenowi, za kwity, które podrzucili na sam koniec. Gosi za zbiórkę gratów u siebie w pracy i ogólny terroryzm. Anecie spod Opoczna, za to, że chciała i zebrała wokół siebie swoich pomocników. Ciunowi, i chłopakom z Rembertowa, za to, że nie zostali obojętni. Dzięki Norbas za papier. Jak zawsze 😉 Monice i Peterowi dziękuję za słodycze i herbatę. A skoro przy herbacie jesteśmy, to również wielkie dzięki Markowi z Legionowa, Rafałowi, Adrianowi, Mariuszowi z Ciechanowa, Waldkowi z warszawskiej Woli, Sebastianowi z Woli, Przemkowi z Wałbrzycha, Emilii ze Szczecina, Marioli z Rybnika, Natalii z Gdyni, Ani Darkowi z Woli, Zającom z Sosnowca. Asi i Patrycji z Gdańska. Za herbatę dziękuję również Norbertowi, Kindze, która przeprowadziła również małą zbiórkę w pracy, Pawłowi i ekipie z warszawskiego Bródna. Dzięki dla Grześka z Piastowa, dla Małgorzaty z Woli i rodziny Łuczaków z dalekiej brytyjskiej emigracji. Grzesiowi, który przyjechał z dalekiej Szwajcarii, Wonskiemu i Mateuszowi.
Poprzez Janusza, który mam nadzieję przekaże podziękowania dalej, chciałbym podziękować Andrzejowi i Ryszardowi z Olsztyna oraz Grzegorzowi i Robertowi z Działdowa.

Jeżeli chodzi o firmy, które zdecydowały się dołożyć chociaż jedną cegiełkę (a często i więcej), to dzięki za odzew i wsparcie: Ogólnopolski Panel Badawczy – Panel Ariadna, Jacek Przybył, firma Konwar, dyr. Rafała L. :-), ekipy z BL (proszono mnie, aby przekazać w takiej formie no i oczywiście uczniom i nauczycielom jednej ze szkół w województwie Małopolskiem.

Darujcie literówki.
I dzięki, że jesteście 🙂
T.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 grudnia 2015 w Wileńszczyzna

 

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: