RSS

Archiwum kategorii: Armenia

Opis eskapady do Armenii. Przydatne informacje, trochę opisów i zdjęć wrzucanych z drogi.

Górski Karabach – Shoushi


Jak się okazało z samego rana czekała nas jedna z zaprezentowanych na zdjęciu wcześniej marszrutek. Aż dziw bierze, że takie cuda jeszcze jeżdżą o własnych siłach po tutejszych drogach. Za zawrotną cenę 200dramów kupiliśmy bilety do Sushi – miasta, które pełniło w historii Karabachu ważną funkcję. Pełniło, gdyż po ostatniej wojnie, ucieczce bądź po wysiedleniach ludności azerskiej, jest to duża wieś z ogromnymi opuszczonymi budynkami mieszkalnymi, sakralnymi i użyteczności publicznej.

Zatem około 9 rano doturlaliśmy się do Sushi (Shoushi, chyba nikt nie wie jak prawidłowo zapisać ową nazwę). Na miejscu w centrum miasteczka pierwsze zaskoczenie. Wita nas galeria (oddział muzeum historycznego!) oraz… Read the rest of this entry »

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 12 lipca 2013 w Armenia, Górski Karabach, Podróż

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

Erewań/Yerevan


Do Erewania dotaczam się zdezelowaną marszrutką po zaledwie niecałych pięciu godzinach jazdy. Stolica Armenii wita mnie słońcem i temperaturą dużo wyższą niż ta w Gruzji. Uff, gorąco bardzo. Znajduje cień i łapie za telefon. Rozmowa, po chwili druga i poprzez rekomendację E.B. (z tego miejsca bardzo serdecznie pozdrawiam) po chwili poznaję Hamleta.
Od pierwszej chwili zostaję przyjęty bardzo ciepło i z miejsca zaproszony do domu. Chłodny kefir po drodze smakuje wybornie, a za chwile przychodzi czas na wczesną kolację.
kolacja w Erewaniu
W międzyczasie dzięki Ani, która przeszukała chyba pół armeńskiego internetu, udaje się znaleźć nocleg na moją kieszeń. Malina, wszystko nadzwyczaj dobrze się układa. Po kolacji i domowym owocowym deserze przychodzi pora na wieczorne zwiedzanie miasta. Hamlet z synem Dawidem już wszystko zaplanowali i zorganizowali, także rozbijamy się autkiem po centrum Erewania podziwiając oświetlone budynki na Placu Republiki, fontanny, które robią duże wrażenie i ogólny ład i porządek.

Plac Republiki - Erewań

Podróż oczywiście robi swoje, więc około północy zmęczony ląduje w goscinicy. Jeszcze na odchodne dostaję siatkę moreli, które od tej chili będą mi nieustannie towarzyszyć w mojej podróży po Armenii. W kumulacji z podwózką do goscinicy i morelami dostaję też armeńską kartę do mojego telefonu i z samego rana, jak tylko wstanę mam dzwonić. Zatem wieczorny prysznic i już mnie nie ma…

 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 30 czerwca 2013 w Armenia

 

Tagi: , , , ,

 
%d blogerów lubi to: